Peak Carbon X01 Eagle - recenzja Marty Turoboś

12.01.2019

Marta Turoboś to utalentowana kolarka górska i przełajowa, zawodniczka Hurom Sławno Accent.  Na swoim koncie ma tytuły mistrzowskie zarówno w XCO, jak i CX, jest obecną mistrzynią Polski w eliminatorze MTB. Ściga się na rowerze Peak 29 Carbon X01 Eagle, a pierwszym ich wspólnym startem były mistrzostwa świata XCE w chińskim Chengdu! Przeczytajcie o jej wrażeniach.

Przyjaźń z Peakiem... A może jednak coś więcej :)  Poznaliśmy się już ponad rok temu w Kielcach. Pierwsze spojrzenie i coś zaiskrzyło.

Jak się okazało, mieliśmy wspólnych znajomych, więc była szansa, że lepiej się poznamy. Po kilku tygodniach dostaję informację, że pojadę z nim w daleką podróż. Wow! Jeszcze przed wylotem umówiliśmy się kilka razy na przejażdżkę i przyznam szczerze, że „była chemia”. Podróż na Daleki Wschód mocno nas zbliżyła i można powiedzieć, że staliśmy się przyjaciółmi... yyyy zaraz, zaraz - miałam opowiadać o wrażeniach z jazdy moim rowerem!

No tak! Właśnie dowiedzieliście się jak poznałam się z moim Accent Peak Carbon! Historia brzmi jak opowieść z książki dla kobiet, ale w zasadzie można powiedzieć, że jest to swego rodzaju historia miłosna.

Pierwszy kontakt z rowerem - ten wzrokowy - podczas targów rowerowych w Kielcach jesienią 2017 roku był bardzo pozytywny mimo, iż w tamtym momencie nawet nie myślałam, że będzie mi dane jeździć na tym fajnym rowerze polskiej marki.
Kilka dni później dowiaduje się od swojego trenera, że jedziemy na rozmowy do pewnej firmy, która prawdopodobnie wyposaży mnie w sprzęt na Mistrzostwa Świata XCE w Chinach. Jak się okazało to właśnie Accent zdecydował się na współpracę z nami. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa pierwszej jazdy i czekałam na nią z wypiekami na twarzy. Pierwszy trening w lekkim terenie był z jednej strony wielkim Wow! A z drugiej w pewnym sensie małym „ale jak to?”

Po kilku kilometrach czułam się jakbym jeździła na tym rowerze co najmniej od kilku miesięcy. „Jadę jak na swoim” to była jedyna odpowiedź jaką dała mi pierwsza jazda. Z jednej strony nie ma fajerwerków, ale z drugiej to przecież najlepsze co może dać Ci Twój sprzęt, czyli całkowite poczucie kontroli, bezpieczeństwa i harmonii. Każda kolejna godzina w siodle dawała mi niesamowitą pewność i utwierdzała mnie w tym, że to odpowiedni partner dla mnie. Co mnie najbardziej zaskoczyło? Chyba jednak to, że ten polski rower niczym nie ustępuje tym wszystkim, na których wcześniej jeździłam, a nawet mogę śmiało i szczerze powiedzieć, że jest tym najlepszym. Dlaczego? W każdym moim poprzednim rowerze ciągle musiałam coś zmieniać, ulepszać, odchudzać, a w przypadku Peaka wszystko mi pasowało, nawet bardzo!

Za nami już cały sezon i ani razu się na nim nie zawiodłam. Jak go mogę opisać jednym słowem? Zrównoważony. Wtedy kiedy potrzebuję przyspiesza, gdy chcę pojechać na luźną przejażdżkę jest komfortowy, w ciężkim terenie jest przewidywalny. Ani ospały ani narowisty. Ot taki „i do tańca, i do różańca”. Dobrze nam razem i cieszę się, że nasz romans potrwa jeszcze rok, a kto wie czy nie dłużej. Dostałam już nawet „kwiaty”! Carbonowe koła i komponenty z serii EVO z modelu na 2019 rok towarzyszyły mi w tym roku podczas Mistrzostw Świata XCE w Chinach i co mogę Wam o nich powiedzieć? To coś co sprawia, że ten związek wkroczył na wyższy poziom i już nie mogę doczekać się kolejnego sezonu, aby wciąż dawać się zaskakiwać!

Życzę Wam wszystkim takich partnerów, bo mój Accent Peak Carbon to dla mnie najciekawsza historia mojego kolarskiego życia.

Pozdrawiam,
Marta Turoboś