Są wyścigi, na których liczy się przede wszystkim moc. Są też takie, gdzie równie ważne są technika, doświadczenie i odrobina szczęścia. Sudety MTB Challenge od lat należy do tej drugiej kategorii.

To jedna z najstarszych i najbardziej wymagających etapówek MTB w Polsce.
Cztery dni ścigania po górskich szlakach, technicznych singlach, kamieniach, korzeniach i stromych podjazdach. Bez sztucznie przygotowanych tras. Tutaj jedzie się po prawdziwych szlakach. Pure MTB.
W tegorocznej edycji Bartek Mikler wywalczył 2. miejsce w klasyfikacji generalnej, został najlepszym Polakiem i każdy z czterech etapów ukończył na drugiej pozycji, ustępując jedynie zawodnikowi z Niemiec.

Cały wyścig przejechał na rowerze Accent RAZZCAL w customowej konfiguracji z elektronicznym napędem Shimano XTR.



Bartek krótko skomentował: „Przyjechałem bez wielkich oczekiwań”
Jak sam przyznaje, przygotowania do wyścigu nie były idealne.
Fajnie, że mimo braku typowych przygotowań i krótkiej przerwy od roweru czułem się naprawdę dobrze. Cyferki na liczniku pozytywnie mnie zaskoczyły, moc na podjazdach była przyzwoita, wpadło kilka PR-ów na Stravie, a końcowy wynik? Drugie miejsce biorę w ciemno.Równie ważne było coś jeszcze.
Ukończyłem cały wyścig bez żadnego defektu i w jednym kawałku. A uwierzcie, było gdzie przeciąć oponę, uszkodzić obręcz albo... połamać siebie.
Etap 1 | Szybkie wejście w rytm
Pierwszy etap miał formę jazdy na czas w grupach liczących po dziesięciu zawodników.
Już od startu peleton wspinał się ze Stronia Śląskiego na Jaworową Kopę. Końcówka podjazdu prowadzi po luźnych kamieniach i jest na tyle stroma, że nawet doświadczeni zawodnicy często schodzą z roweru.
Nagrodą za wspinaczkę był jeden z najbardziej charakterystycznych zjazdów w okolicy. korzenie, kamienne sekcje, szybkie zmiany kierunku wymagające pełnej koncentracji.
Od tego momentu tempo było wysokie aż do mety. Bartek ukończył etap na drugim miejscu.
Etap 2 | Deszcz, błoto i graniczny szlak
Drugiego dnia zawodnicy wystartowali z Lądka-Zdroju.
Początek jeszcze był suchy, ale prognozy szybko się sprawdziły. Wjazd na Borówkową odbywał się już przy pierwszych kroplach deszczu, a kolejne kilometry zamieniły trasę w prawdziwy test techniki.
Największym wyzwaniem okazał się szlak graniczny prowadzący wzdłuż granicy Polski i Czech. Mokre korzenie, śliskie kamienie i błoto sprawiły, że kilka fragmentów trzeba było pokonywać z rowerem u boku.
W oczach miałem pełno błota i piachu, który skutecznie utrudniał jazdę. Mimo wszystko do mety dojechałem ponownie na drugim miejscu. - przyznał Bartek.
Etap 3 | Kwintesencja górskiego ścigania
Dla Bartka był to najtrudniejszy etap całego wyścigu.
Na początek niemal 16 kilometrów wspinaczki w stronę Trójmorskiego Wierchu. Najpierw szutry, później techniczne single, a na końcu kamienisty szlak pieszy prowadzący przez okolice Schroniska pod Śnieżnikiem.
Na szczycie zaczynało się to, co lubi najbardziej.
Zjazd z Trójmorskiego Wierchu to jeden z moich ulubionych w Sudetach. Ogromne głazy, kamienie i korzenie. Złapałem świetny flow i po prostu leciałem w dół.

Po drodze wyprzedził jednego z rywali, który zatrzymał się z powodu problemów technicznych. Później pozostało jeszcze kilka wymagających podjazdów i kolejne techniczne zjazdy. Na mecie ponownie zameldował się na drugiej pozycji.
Etap 4 | Walka do samego końca
Ostatni dzień rozpoczął się spokojniej, ale tylko pozornie.
Asfalt szybko ustąpił miejsca stromym szutrowym podjazdom i wymagającym szlakom prowadzącym przez Rudawiec oraz Czernicę.To właśnie zjazd z Czernicy najlepiej pokazuje charakter Sudety MTB Challenge. Najpierw szybkie odcinki pozwalające rozpędzić rower, a chwilę później bardzo techniczna sekcja pełna korzeni, na której łatwo popełnić kosztowny błąd.

Bartek utrzymał równe tempo do samej mety i po raz czwarty z rzędu zakończył etap na drugim miejscu. 🥳🥳
RAZZCAL czy SUPER HERO?
Bartek miał okazję ścigać się na obu modelach podczas Sudety MTB Challenge. Rok wcześniej wybrał SUPER HERO, a w tym sezonie postawił na RAZZCALA.

Gdybym miał wystartować jeszcze raz, wybrałbym RAZZCALA. Jest lżejszy, ma bardziej wyścigową geometrię i świetnie podjeżdża. Na zjazdach również daje sobie radę. Super Hero daje z kolei więcej pewności i jeszcze większą frajdę na bardzo trudnych zjazdach dzięki większemu skokowi zawieszenia i bardziej agresywnej geometrii.
Zapytaliśmy również, jak spisał się osprzęt?
RAZZCAL przejechał cztery dni bez najmniejszego problemu technicznego.
Bartek zwrócił jednak uwagę na kilka rzeczy, które zmieniłby według własnych preferencji:
Bardziej odpowiada mi SRAM. Lubię jego sztywniejszą pracę wynikającą z mocowania do ramy i możliwość drobnej regulacji podczas jazdy z poziomu manetki. Shimano działa bardzo dobrze, ale charakterystyka SRAM-a bardziej mi pasuje.Padł też temat hamulców.Na pewno wybrałbym czterotłoczkowe hamulce albo Hayesy, które miałem wcześniej w Super Hero. Obecne XTR-y nie dają mi takiej siły hamowania, jakiej oczekuję. Na szybkich zjazdach kilka razy wypadłem poza szlak i wiem, jak ważna jest naprawdę mocna siła hamowania.
Sprzęt najlepiej ocenia się w górach
Laboratoryjne testy i katalogowe zdjęcia są ważne, ale prawdziwy charakter roweru najlepiej poznaje się wtedy, gdy przez cztery dni bez wytchnienia dostaje w kość na kamienistych górskich szlakach.
Sudety MTB Challenge to właśnie taki sprawdzian.

Dla Bartka zakończył się drugim miejscem w klasyfikacji generalnej, tytułem najlepszego Polaka i czterema etapami ukończonymi na drugiej pozycji.

A dla RAZZCALA?
Kolejnym dowodem, że został stworzony do prawdziwego ścigania. Moim zdaniem ten format będzie ponadczasowy. Za pół roku nadal będzie dobrze wyglądał na stronie i będzie można go łatwo podlinkować przy prezentacji RAZZZCALA lub kolejnych sukcesach Bartka.

Pełną relację z wyścigu znajdziecie również na naszych mediach społecznościowych - klikajcie!
